Izba Branży Komunalnej (IBK) nie skreśla całkowicie projektu UC100, ale stawia twarde warunki. Karol Wójcik w rozmowie z Portalem Komunalnym podkreśla, że choć Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) może być operatorem systemu ROP, to zasady podziału 5 miliardów złotych rocznie muszą być sztywno zapisane w ustawie, a nie w rozporządzeniach.
Gra o 5 miliardów rocznie – jak podzielić tort?
Największy niepokój branży budzi brak konkretów w rządowym projekcie. Obecna wersja UC100 wskazuje jedynie ogólne ramy procentowe podziału gigantycznych funduszy z opłat opakowaniowych:
- Minimum 88%: dla gmin i podmiotów zagospodarowujących odpady,
- Maksymalnie 10%: na inwestycje w infrastrukturę,
- 1%: na koszty operacyjne NFOŚiGW,
- Po 0,5%: na edukację ekologiczną oraz działalność Instytutu Ochrony Środowiska-PIB.
Szczegóły techniczne dotyczące tego, ile dokładnie dostaną samorządy, a ile instalacje i recyklerzy, pozostają niewiadomą.
„Obawiamy się, że po stronie NFOŚiGW będzie duża uznaniowość. 4-5 mld zł rocznie to gigantyczne pieniądze i musimy mieć pewność, że trafią one przede wszystkim tam, gdzie realnie prowadzona jest gospodarka odpadami – do zbierających, przetwarzających i przygotowujących odpady do recyklingu” – ostrzega Karol Wójcik.
Trzecia droga: Koncepcja „Sprawiedliwego ROP-u”
Ekspert IBK zauważa, że obecna debata utknęła w martwym punkcie, dzieląc samorządy i producentów opakowań. Rozwiązaniem może być wypracowany przez IBK i Polską Izbę Gospodarki Odpadami (PIGO) model „Sprawiedliwego ROP-u”. Projekt ten zyskał wcześniej przychylność samorządowców oraz Ministerstwa Klimatu i Środowiska, jednak obecna wersja ustawy UC100 znacząco od niego odbiega.
Wójcik przyznaje, że odrzucenie ustawy w całości zablokuje reformę na lata, ale przestrzega przed przyjmowaniem „niedobrego rozwiązania” za wszelką cenę.
System kaucyjny drenuje kieszenie mieszkańców
IBK przypomina, że brak równoległego wdrożenia ROP i systemu kaucyjnego już teraz uderza w Polaków. Przez to, że system kaucyjny wyssał z rynku najbardziej wartościowe surowce – plastikowe butelki PET i aluminiowe puszki – gminy straciły źródło dochodu, które dotychczas bilansowało koszty utylizacji trudniejszych odpadów.
W efekcie w wielu miejscach w kraju opłaty za odbiór śmieci drastycznie rosną, a samorządowcy wprost obwiniają za to niedoskonałe przepisy kaucyjne. Karol Wójcik studzi też emocje wokół rzekomych zysków z surowców: „Takie opakowania to nie jest czyste złoto. Oczywiście można je korzystnie sprzedać, ale wcześniej ten strumień odpadów trzeba przecież przesortować”.
Podsumowanie: Potrzebujemy twardego prawa
Dla stabilności rynku odpadowego kluczowe jest odejście od ogólnikowych obietnic na rzecz precyzyjnych mechanizmów ustawowych. Bez tego ROP zamiast naprawić system, pogłębi chaos finansowy w gminach.
Źródło: www.portalkomunalny.pl